piątek, 7 stycznia 2011

Kodeks

Kodeks Etyki Lekarskiej w brzmieniu obowiązującym od 2 stycznia 2004:
Art. 67. Dobrym zwyczajem jest leczenie bezpłatne innych lekarzy i członków ich najbliższej rodziny, w tym wdów, wdowców i sierot po lekarzach.

 22 tydzień ciąży. Czas na USG tzw genetyczne. Prowadząca moją ciążę pani doktor nie takich nie wykonuje i musiałam się umówić do gabinetu innego lekarza. Na miejscu, bez czekania zapraszają mnie i Pana Męża do gabinetu. Przedstawiam się, dodaję, że jestem lekarzem, że pracuję w szpitalu dziecięcym i mam trochę paranoiczne podejście do sprawy. Pan doktor, mniej więcej w moim wieku,  przemiły. Przykłada sondę, wykonuje badanie, dopytuje o moją pracę, stara się mnie rozluźnić. Ja słucham i w myślach skreślam z listy: neurochirurdzy, plastycy, kardiochirurdzy, brzuszni, ortopedzi...Wszystko, co da się sprawdzić, jest w porządku. Swoją drogą budzi się we mnie podziw dla biegłości tego lekarza i klasy dostępnego sprzętu.
Cała sprawa trwała pół godziny. Było miło, profesjonalnie, z szacunkiem. Na koniec dostaliśmy kilka wydrukowanych zdjęć (najczytelniejsze to, na którym widać, że to synek) i płytkę z nagraniem badania. Uścisk ręki pana doktora i moje pytanie:
-A co z płatnością?
-280 złotych się należy. Zapraszam ponownie, tu jeszcze moja wizytówka dla pani doktor...

No i teraz moje odczucia. Całe pozytywne wrażenie zostało zniweczone. Rozumiem, że ten lekarz wynajmuje gabinet, że pewnie spłaca aparat, ale...pełna stawka? Nie liczyłam na darmowe badanie, ale na zniżkę owszem.  Poza byciem lekarzem, jestem też najbliższą rodziną jednego i zawsze jeśli ta informacja wychodziła podczas prywatnej wizyty, to słyszałam, że nie płacę. Jak stwierdził znajomy po usłyszeniu tej opowieści, środowisko przestaje szanować siebie nawzajem. Nie wiem, czy faktycznie bezpłatne leczenie kolegów lekarzy może komuś zaszkodzić fianansowo, bo branie od nich pieniędzy chwały nie przynosi.. A może ja mam takie podejśćie, bo jako przyszły anestezjolog prywatnie raczej pracować nie będę i mnie to nie dotyczy?

10 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Haaa, sama nie wiem, jakbym się zachowała w takiej sytuacji, bo przecież trochę głupio machać mu przed nosem Kodeksem Etyki Lekarskiej. A z drugiej, kurczę felek, mógł dać zniżkę, albo zrobić gratis. Nie zbiedniałby od tego. A może musi wklepać tę wizytę w kasę fiskalną? No nie wiem, ha!

Szaman Galicyjski pisze...

Współczuję, naprawdę. I trochę mnie to przeraża, bo kiedyś każdy z nas zacznie korzystać z pomocy innych. I nie chodzi tylko o finanse, ale o wzajemny szacunek. Bo jeśli nie potrafimy zdobyć się na gest w stosunku do członków własnej bandy...

Anonimowy pisze...

No coz zycie, ale na szczeście nie wszyscy tacy ostatnio robiłam badania u doktora ktory bada moich uczniów i był gratis GB

abnegat.ltd pisze...

Dziwne.
Choc z drugiej strony moja znajoma stomatolog lupi rowno, nie patrzac na nic. Ale moze stomatolog nie lekarz? xD

W gorach jednak to sie nie zdarza. Albo mam szczescie. Ale jeszcze nigdy nie zdarzylo mi sie czekac w kolejce czy placic...

Michaś pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Michaś pisze...

Nam wbijał pewien anestezjolog zresztą ;) przy okazji wykładu z pierwszej pomocy, żebyśmy zapamiętali sobie do końca życia, że od innych lekarzy nie bierze się pieniędzy.

I odnośnie stomatologów to też różnie, ode mnie (ze względu na bycie bardzo bliską rodziną lekarza, nie ze względu na bycie studentem ;) ) mój nigdy nie wziął pieniędzy :)

Anonimowy pisze...

A ja nie jestem lekarzem i nie rozumiem, dlaczego mam finansować Wasze wizyty. To by była dyskryminacja innych pacjentów.

Młoda Lekarka pisze...

Anonimie
Lekarz nie biorąc pieniędzy od innego lekarza po prostu nie zarabia.Inni pacjenci nie są tym obciążeni.

Alex pisze...

Tak czytam i chyba nie rozumiem:( Za każdą pracę należy się zapłata niezależnie od koligacji środowiskowych, jeśli ktoś poświęca swój czas (30min) a wykonał powierzoną mu pracę - to jeśli mu nie zapłacimy, to jakby nie patrzeć straci. Po za tym kogo jak kogo, ale prawników i lekarzy stać na takie badania a przeciętny zjadacz chleba nawet o tym nie pomyśli bo co tak naprawdę to badanie jest w stanie zmienić u płodu??? Jesli nie mamy kasy na prywatne prowadzenie ciąży od początku do końca trzeba zacisnąc zęby i iść dostępnym nam systemem, kolejek, terminów i brakiem kontraktów z NFZ...

Wybacz Młoda Lekarko ale w tym poście zupełnie się z tobą nie zgadzam, mimo całej sympatii do Ciebie :)

Młoda Lekarka pisze...

Alex- jakby się każdy ze mną zgadzał, to byłoby nudno!
Zawsze wierzyłą w ideę solidarności zawodowej, a co za tym idzie traktowanie innego lekarz jak kolegę/ koleżankę. A od kolegów kasy się nie bierze...
Co do zasadności badań w ciąży- nie jestm położnikiem, ale niestety u mnie w pracy sporo naooglądam się sytuacji, kiedy rodzi się chore dziecko i jest to totalnym zaskoczeniem dla rodziców i lekarzy. Czasem świadomość, że dziecko urodzi się chore, wpływa na np. decyzję o cesarskim cięciu, wybór szpitala do porodu, przygotowanie specjalnego sprzętu. Dlatego jeśłi badnie prenatalne jest bezpieczne( a USG takie właśnie jest), to uważam, że powinno się je wykonywać.