środa, 7 listopada 2012

Smutni ludzie

Dziś rano, biegnąc na zajęcia ze studentami, napotkałam taki oto obrazek:
Grupa młodych ludzi, poprzebieranych w bardzo kolorowe i dziwaczne stroje tańczyła na placu przed bydynkiem uniwersytetu. W ten szary dzien wyglądali aż nierealnie. Tańczyli do przeboju Gangnam Style i nagrywali to na kamerę. Generalnie wygłupiali się strasznie i widać było ,że mają ogromną z tego przyjemność.
Ja zatrzymałam się zdumiona i po chwili nie mogłam powstrzymać uśmiechu. Stałam tam, patrząc, uśmiechając się i żałując, że muszę iść. A mijali nas ludzie ze zwieszonymi głowami, ponurymi minami, wyraźnie źli, że ktoś zajął im plac, przez który przechodzą codziennie śpiesząc sie do pracy.  Zrobiło mi się przykro- jacy jesteśmy szarzy i smutni, że nawet coś takiego kolorowego i wesołego nie wywołuje uśmiechu, a tylko wyraz złości/pogardy.
Po chwili tancerze skończyli i kiedy ruszyłam się, żeby przejść ruszyli w moją stronę radośnie pozdrawiając
- hi professor! How are you! Nice to see you!- to byli moi studenci sprzed kilku lat!
Fajnie było zobaczyć grupę radosnych i kolorowych ludzi ;-)

Aktualnie stażuję w oddziale chorób wewnętrznych i sporo się uczę, trochę sobie przypominam. Oczywiście "konsultuję" dermatologicznie pacjentów, czyli zachowujęczujność względem skóry. Jak na razie moje sugestie, że można by poprosić dermatologa na konsulatację, są trafione :)

9 komentarzy:

Krzysztof pisze...

Świetne spotkanie. Z tym ponurym nastrojem to rzeczywiście w Naszym Narodzie to standard. Niewiele osób cieszy się tym co ma, lub z tego kim jest.

Pozdrawiam z usmiechem.

Lala pisze...

Ooo lubię tą piosenkę ;) Młoda lekarko,naburmuszonymi "człowiekami" nie ma co się przejmować ;)Co innego jak ktoś ma powód do smutku,ale większość to po prostu buraki...

Hatari pisze...

Ja mam zawsze dobry humor jak mogę tutaj coś przeczytać ;)

Anonimowy pisze...

A czy zwieszone głowy nie były wywołane zmuszeniem do odwiedzenia pobliskiego zakładu pato lub sądówki? Taką miałem pierwszą, i zawsze mam, myśl, kiedy przechodzę przez furtkę do wiadomego miejsca. Teraz nie mam wątpliwości, że reprezntujemy tę samą uczelnię, albowiem też byłem świadkiem tego zdarzenia ; )

Anonimowy pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
Młoda Lekarka pisze...

Przepraszam Anonimie, za usunięcie, ale chyba sam rozumiesz )

Anonimowy pisze...

Czemu? :-(

Anonimowy pisze...

Rozumiem. Sorry, nie pomyślałem. Ale b. mi się to spodobało i chciałem Ci pokazać.

Petroff pisze...

Kolor potrafi zmieniać świat :)