piątek, 13 lipca 2012

Wyleczymy...

Codziennie rano będzie Pani smarowała to miejsce kremem X, co najmniej przez minutę okrężnym ruchem. Potem trzeba umyć i nałożyć maść Y. Ona może brudzić ubranie, więc proszę przyklejać plasterek. W każdej wolnej chwili, trzeba plasterek odklejać, żeby zapewnić dopływ powietrza. W środku dnia trzeba powtórzyć smarowanie i masowanie kremem X, też przez minutę. Potem umyć. A wieczorem na sam środek zmiany nałożyć płyn Z i trzymać dwie godziny. Potem zmyć, nałożyć krem Q i można iśc spać. Jeśli będzie się Pani trzymała tych zasad, to za 3 do 6 miesięcy zmiana się znacznie zmiejszy, a  może nawet zniknie...

To oczywiście lekka ironia w kwestii zaleceń leczenia dermatologicnzego. Prawdą jest, że jest ono wyjątkowo niewygodne i upierdliwe. Czasem myślę, że niewykonalne dla osoby prowadzącej tzw normalne życie. Konkluzja- pacjent stosuje się do zaleceń wyjątkowo rzadko. Zmiana nie znika, ale pretensje można mieć tylko do siebie...

12 komentarzy:

vuze pisze...

gorzej jak pomyli krem X z kremem Q, a zamiast nałożyć płyn Z, nałoży maść Y ;)

Asia pisze...

Byłam raz w życiu, na własnym dyżurze, po ratunek w Oddziale Dermatologii. Miałam niejasne wrażenie że to co mnie w skórze dziko swędzi i pali jest różowym łupieżem Gilberta(trochę pamięci ze studiów, trochę Googla:)). Ja-młoda anestezja, starająca się w 30 stopniowym upale nie spocić w pracy, bo się zadrapię na śmierć, i Pani Dr, która obejrzała moją nieszczęsną skórę z odległości jakiś 2 metrów i nakazała wziąć zwolnieni, bo "to nieestetycznie" wygląda...leczenie dokładnie takie jak sama sobie zaordynowałam, no poza clemastinem, który wzięty o godz. 17, rano o 8 następnego dnia powodował jazdę do pracy samochodem w stanie pomroczności jasnej:) oby nigdy więcej paskudztwa. Powodzenia w nowym miejscu. czasem sobie myślę, że jeszcze tylko niecałe dwa lata do egzaminu i może lepiej będzie zostać lekarką rodzinną...
Asia

Lala pisze...

Jak się w ogóle czujesz w roli dermatologa? Tęschnisz czasami za anestezją?

Ewa pisze...

fakt... trudno o dyscyplinę w dermatologii... brak cierpliwości :))

zośka pisze...

Bo trzeba najpierw zrobić test na znajomość alfabetu:)

Vide Cul Fide pisze...

Faktycznie baaardzo upierdliwe... Dla mnie upierdliwe było aplikowanie maści do nosa rano i wieczorem, bo przywlokłam z oddziału MSSA, a co dopiero to... :D

m pisze...

Cześć. Tak poczytuję i widzę, że chyba ciężko ci doszukać się w tej nowej pracy głębszego sensu. A uwierz mi, zupełnie niesłusznie!
Sama od kilku ładnych lat (ok. 4) przechodzę mały dermatologiczny horror. Bywały takie dni, że patrząc w lustro, chciało mi się wyć. Nie mówiąc o tym, że wstydziłam się wyjść do ludzi. Ale zaciskałam zęby, leczyłam tak, jak prowadziła mnie moja pani dermatolog (z lokalnej poradni specjalistycznej, żaden uber-hiper doktor cudotwórca biorący 150 zł za wizytę). I teraz (nie przechwalić, tfu tfu) są efekty. Moja buzia po dwóch latach leczenia wygląda tak, że w najśmielszych snach bym sobie tego nie wymarzyła. A miliony razy myślałam, że nie warto, że już tyle czasu, że powinno się coś poprawiać, że chyba po prostu muszę z tym żyć. No i teraz muszę odszczekać. A z perspektywy czasu patrząc, to pani doktor prowadzi mnie naprawdę bardzo mądrze - minimum antybiotyków doustnych, nie mówiąc o takich cudach jak np. izotek. W przeciwieństwie do mojego brata, który leczył się u takiego właśnie uber-hiper, wydał na to małą fortunę, a skończyło się właśnie na tym ostatnim (całe szczęście bez efektów ubocznych). Nie mówię, że to coś złego, każdy przypadek jest inny, być może jego nie dałoby się wyleczyć czymś innym. Wiem tylko, że są lekarze, którzy na wejściu proponują ten "cudowny specyfik", nie ostrzegając o tym, jak straszne mogą być konsekwencje jego używania. Dlatego uważam, że dobry i mądry dermatolog jest rzeczywiście na wagę złota. I również w dużym stopniu ratuje życie. Nawet jeśli nie bezpośrednio, to w innych aspektach. Ile wstydu, niepewności siebie, a nawet bólu (tak, przy dużym natężeniu twarz po prostu fizycznie BOLI) i chwil załamania kosztuje walka z trądzikiem, wie tylko ten, kto to przeżył. I nikomu tego nie życzę, serio.
Teraz codzienne patrząc w lustro myślę, że bardzo dużo mojej pani doktor zawdzięczam. Dlatego mocno wierzę, że w tej działce, też potrzeba ludzi rozważnych, kompetentnych i mądrych, którzy są ukierunkowani nie tylko na "trzepanie kasy". No i może jestem naiwna, ale mam nadzieję, że jak przychodzę na kontrolę z czystą, ładną buzią, to pani doktor też ma satysfakcję, że dzięki niej coś się zmieniło. Także warto czekać na efekty, nawet jeśli trzeba czekać długo.
Życzę wytrwałości i wiary w słuszność decyzji! Ta praca jest tylko pozornie syzyfowa;).

MałaMi pisze...

niestosowanie się pacjentów do zaleceń.. mnie to właśnie przeraża. Bo ja mam wrażenie, że człowiek się stara, chce pomóc.. a to po prostu nie działa..

jestem teraz na 3 roku, robię praktyki.. patrzę na ludzi, którzy kolejny raz trafiają na SOR z niewyleczonym zapaleniem płuc.. bo zaprzestali brania leków, mimo tego, że je mieli na półce..

Anonimowy pisze...

czesc!
od pazdziernika zaczynam staz podyplomowy i mysle o specjalizacji z AiIT. Czy chcialabys odpowiedziec mi na kilka pytan o specjalizowanie sie, i jak to wszystko wyglada od srodka z perspektywy mlodego lekarza?
marcin-lewandowski87@tlen.pl

wyslalem ta sama wiadomosc w poprzedniej notce, jezeli spamuje usun, myslalem ze przeoczylas

Anonimowy pisze...

Jak pamietam zasady postępowania to

1. suche nawilżyć
2. mokre osuszyć
3 broń Boże nie dotykać

RPUK

Młoda Lekarka pisze...

vuze
tak do końca to nie jestem pewna, czy rzeczywiście będzie to miało jakies skutki...

Asiu
rodzinna tylko 4 lata trwa :)

Lala
Z jednej strony jest mi dobrze. Calkiem to miłe, kiedy człowiek może się codziennie uczyć czegos nowego. Z rugiej strony aż mnie skręca z tęsknoty. Ostatnio byłam na pogaduchach u anestezjologów i musiałam sie powstrzymać, żeby nie poprosić o możliwośc wejscia na salę.

Ewa
no właśnie. Brak szybkich efektów łatwo zniechęca.

Zośka
tu wielu pacjentów by poległo :)

Vide Cul Fide
a wyobraź sobie, że trzeba by na przykład całe ciało smarować?

m
wiem,że warto. I wiem też,że takich pacjentow jak Ty, jest mniejszość.

MałaMi
W anestezji nie ma tego problemu. Delikwent śpi, a Ty podajesz mu to, co uznasz za stosowne :)

Marcinie
Czy ja aby jestem najodpowiedniejszą osobą???

RPUK
reguły prawdziwe,ale wygląda na to, że teraz przez 5 lat, czeka mnie nauka wyjątków...

Anonimowy pisze...

Latem u mojej wówczas 6 miesiecznej córki,zauwarzyłam dziwna,jasna kreske biegnaca wzdłóz nózki.Pediatra dał skierowanie do chirurga , chirurg do dermatologa , poszłam do przychodni przyszpitalnej.W gabinecie była pani doktor i dziewczyna na starzu ,lekarka zobaczyła moja dziewczyne i ... strasznie sie ucieszyła ,kazała biec po inne starzyski... ogólnie wszyscy byli bardzo podekscytowani i zachwyceni. Jaki był powód radosci? Pani doktor postawiła diagnoze LISZAJ PASMOWY i wszyscy chcieli TO zobaczyc. Dziecko mi wystraszyli .Teraz sie z tego smieje , ale wtedy byłam wsciekła :)