środa, 13 lipca 2011

za młoda na botoks

No i co ja mam powiedzieć kobiecie, która po długich bojach, przemyśleniach i przeżyciach zdecydowała się przyjść do mnie po botoks czy wypełniacz? Że pojawiła się o 20 lat za późno? Że teraz to "musztarda po obiedzie"?
W naszym społeczeństwie wciąż mamy niewielkie przyzwolenie na medycynę estetyczną. Skojarzenia z botoksem- mocno negatywne. Co za tym idzie kobiety w wieku 30-35 lat, które powinny pomyśleć o prewencji zmarszczkowej, uważają, że są na to "za młode". Inwestują w coraz droższe kremy, udają, że nie zauważają kurzych łapek i trwają tak do pięćdziesiątki. Czasem rozmawiam z kobietami w moim wieku, które mają już mocno głębokie zmarszczki mimiczne. I one mówią- "jak się pomarszczę to się do Ciebie zgłoszę". A co ja mam odpowiedzieć, jeśli na usta ciśnie się- "to może jutro? Bo jak już się pomarszczysz, to będzie za późno, żeby to delkatnie igiełką naprawić i zostanie Ci już tylko chirurg i lifting..."
Umiejętnie podana toksyna botulinowa poraża mięśnie, co sprawia, że skóra nad nimi się nie marszczy. Ale kiedy wyżłobi się już "wielki kanion", to porażenie mięśni da efekt mizerny...

10 komentarzy:

welatas pisze...

Patrząc na niektórych "celebrities" nie ma się co dziwić, że botoks źle się kojarzy. Nie dziwię się też kobietom, które czekają na głębsze zmarszczki, ja nie wiedziałam, że botoks działa tylko na płytkie i lepiej to zrobić zawczasu. Ale fakt, że się nie interesowałam tym.
Poza tym, kobieta w wieku 30-35... przecież to młoda laska jeszcze, a delikatne zmarszczki nadają twarzy charakteru:)
Krem to krem, ale botoksu bym sobie nie wstrzyknęła, nie mówiąc o liftingu...(możliwe, że zmienię zdanie jak przyjdą zmarszczki:)). Jak dla mnie samo "porażenie mięśni" zbytnio kojarzy się z jakąś patologią.

Monika pisze...

Kurczę, to muszę przegooglać temat. Bo pewnie najwyższa pora. Tylko, że to już chyba trzeba stale?
Idę do dr Gugla dowiedzieć się cokolwiek więcej.

vuze.blox.pl pisze...

Zaskoczyło mnie, że botoks to już 30-35 lat. Myślałam, że bardziej w później wieku, a tu psikus. Dobrze wiedzieć, może kiedyś się przyda i nie przyjdę do gabinetu za późno. :)

Młoda Lekarka pisze...

Welatas
Niestety PR botoksu jest kiepski, ale często mylą go z kwasem hialuronowym wstrzykiwanym np.w usta. Ostatnio zepsuto toksyną jedną polską aktorkę Tamarę A. Ja bym pacjentki z takim efektem nie wypuściła z gabinetu, bo bym się wstydziła. Wszystko zależy od ręki podającego..

Monika
Nie trzeba stale...ale można :) Jeśli ktoś się przyzwyczaja do dobrego wyglądu, to potem chce go utrzymać. Jeśli komuś zmarszczki nie przeszkadzją, to po co w ogóle robił pierwszy raz?

Vuze
Zapobiegać zamiast leczyć. Pz atym chyba lepiej jest póśc do gabinetu i usłyszec, że nie ma tu nic do zrobienia, niż że nic już się zrobic nie da...

Anonimowy pisze...

A ja się zapytam, co złego jest w zmarszczkach? Czego się wstydzić? Czy koniecznie trzeba udawać, ze czas się zatrzymał i "naprawiać się " igielka?

Młoda Lekarka pisze...

Anonimie
W zmarszczkach nie ma nic złego. Wg mnie dodają charakteru. Ale każdy ma prawo do swojej opinii. I jeśli ktoś przychodzi po botoks, to znaczy, że jego opinia jest inna. Dlatego NIGDY nie namawiam nikogo na zabieg, bo medycyna estetyczna ma sens tylko wtedy jeśli służy pacjentowi, a nie lekarzowi/ mężowi/ kochankowi/ przyjaciółce itp...

Monika pisze...

No, ale chodzi mi ogólnie o działanie. Bo botoks jak doczytałam działa profilaktycznie w znacznej mierze. Czyli nie pozwala nam się marszczyć, to się zmarszczki nie robią. Tak? I co tak to sobie będzie działać bez końca. Tzn. taki regularnie podawany sprawi, że się nie pomarszczymy (mimicznie)?

Bo ja mam jedną stronę twarzy znacznie bardziej ruchliwą od drugiej. I to powoli zaczyna być widoczne. Dziwnie tak z lewego profilu liceum, z prawego... wiadomo :D To się zastanawiam teraz :)

Młoda Lekarka pisze...

Monika
Regularnie podawany na pewno znaaaaaaaaacznie opóźni i zmniejszy zmarszczki mimiczne. Inne i tak powstaną z powodu utraty elastyczności skóry, zaniku tkaniki podskórnej i grawitacji. No i mięśień regularnie porażany w końcu ulega procesom atrofii (zaniku), co sprawia, że toksyny podaje się mniej. Ale mówimy to o latach np.10. W Twoim przypadku konsultacja u dobrego lekarza może sprawę wyrównać. Na tym polega kwalifikacja, że obserwując pacjenta, rozmawijąc z nim decydujemy gdzie i ile toksyny podać. Miałam pacjentkę z podobnym kłopotem i efekt wyszedł fajny. Niestety botoks działa słabiej na dolne części twarzy i tam trzeba się umiejętnie poruszać. Czyli trzeba znaleźć kogoś, kto już to robił. Jeśli ktoś mówi, że "się nie da" to znaczy, że nie umie, więc lepiej nie ryzykować. Jeśli ktoś mówi, że to trudne i nie gwarantuje efektu, to znaczy, że wie co robi. Jeśli ktoś mówi, że bułka z masłem, gwrantuje efekt itd, to znaczy, że nie wie co mówi i trzeba wiać :)

Anonimowy pisze...

hehe w niektorych krajach o wiele bardziej wyzszysm poziomie akceptacji dermo' chirurgo estetyki nie pozwala sie na wstrzykiwanie botoksu ponizej linii oczu, wlasnie ze wzgledu na liczne powiklania, a z drugiej strony sam botoks przy braku edukacji inawykow pielegnacyjnych niewiele pomoze....

Anonimowy pisze...

Mam 32 lata i nie przerażają mnie zmarszczki. Strasznym widokiem są dla mnie wybotoksowane i wypolerowane na błysk kwasami panie, które desperacko starają zatrzymmać się czas. Taaak, wstrzykiwanie trucizny ma większy sens od akceptacji siebie i innych...